Podróże Dziennik Podroznika

Dziennik podróżnika

A short description about your blog
kwi 10
2011

Lot szybowcem nad Yorkshire

Dodany przez Boo in wyprawy , podroze

Boo

W prezencie na 30 urodziny dostałam kupon na lot szybowcem. Nigdy wcześniej tego nie próbowałam, szczerze mówiąc nie do końca wiedziałam, co w języku angielskim oznacza słowo "gliding" i jak to wygląda-więc ów prezent był dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Miał to być lot szybowcem nad Yorkshire – nad cudowną, zieloną częścią Anglii, niestety  w dzień, kiedy miałam lecieć pogoda nie dopisała. Wiał silny wiatr i padał deszcz, więc musiałam zrezygnować i zmienić datę oraz miejsce lotu. Nie łatwo było znaleźć kolejny klub, w którym mogłabym wypróbować mój prezent. Ciężko też było ustalić dokładną datę, gdyż wszystko zależało od pogody. W końcu postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę. Z samego rana zadzwoniłam do najbliższego klubu i ustaliłam z nimi, że przyjadę i jeśli pogoda pozwoli to polecę. Miałam szczęście – pogoda dopisała.

Start szybowca odbywa się dzięki wyciągarce lub samolotowi. Po wyholowaniu na żądaną wysokość szybowiec wyczepia linę holującą i rozpoczyna samodzielny lot.

wrz 12
2010

Zupa JOTA

Dodany przez Boo in wyprawy , podroze

Boo

 W Słowenii polecam tylko i wyłącznie zjeść w Gostilinie. To taki rodzaj gospody, jak dawno temu u nas. Tam można zjeść typowe Słoweńskie potrawy. Wygląd takiej gospody może nie zachęcać, obrusy na stołach, na nich gazety, stare obdarte stoliki, ale jezdzenie jest naprawde super! Zupa Jota - to tradycyjna zupa słowiańska, zrobiona z kiszonej kapusty, fasoli i ziemniaków. Dosyć kwaśna, trochę podobna do naszego kapuśniaka. Podawana z prawdziwym pieczonym chlebem, takim jak kiedys dawno temu u nas sprzedawali duży chleb. Sama pycha.

wrz 11
2010

W drodze z Triestu do Postojnej

Dodany przez Boo in wyprawy , podroze

Boo

Postanowiliśmy omijać drogi expresowe, nie tylko dlatego, że były płatne, ale żeby zobaczyc coś więcej oprócz pędzących obok samochodów. Jednak pomysł abym była na tym odcinku kierowcą był całkowicie nie trafiony. Na początku droga była całkiem dobra, utwardzona dwupasmówka, koszmar zaczął sie jak gps poprowadził nas w bok. Wąskie drogi, właściwie dróżki, prawie nad przepaścią, pnęły się w góre coraz wyżej. Nasz mały, wynajęty fiat punto, nie za bardzo był zadowolony, ja zresztą też. Jechałam dokładnie z wytycznymi gadającej pani z gps, skręć w lewo a potem ostro w prawo. Byłam więc przygotowana na skręt w lewo, a tu niestety nie ma drogi, w prawo była mała, wąska brama. Ponieważ wzięłam już rozmach w lewo nie dałabym rady skręcić w prawo, musiałam więc wycofać, ale nie za daleko bo z tyłu była już przepaść. Kręciłam więc to w tą to w tamtą, aż usłyszeliśmy klakson z drugiej strony. Nadjeżdzał samochód, wjechał już w tą brame, więc jedynym wyjściem było wycofanie i ustąpienie mu drogi. Zaczęłam wiec znowu krecic, żeby zrobić mu miejsce, w tym czasie nadjechał kolejny samochód z tyłu. I tak to własnie zablokowałam ruch w małej, ciasnej bramie na samym szczycie skarpy. Chyba wszyscy byli troche zniecierpliwieni tym moim kręceniem, ale w końcu jakoś dałam rade.

Ostatnie albumy

Tagi

Co się działo

5 dni temu
gość ocenił/a zdjęcie użytkownika pawlito
gość ocenił/a zdjęcie użytkownika pawlito
gość ocenił/a zdjęcie użytkownika pawlito